Zamość,

wtorek, 17 stycznia 2017

ZUS - czy jest nam nadal potrzebny?




 Zakład Ubezpieczeń Społecznych jest instytucją państwową, która powinna zabezpieczyć sytuację finansową przeciętnego Polaka na emeryturze, rencie, czy też w wyniku niezdolności do pracy. Słowo „powinna” jest tu jednak kluczem.

W moim odczuciu ZUS jest niewydolną instytucją, która kierowana przez państwo nie dba o poprawę jakości życia emerytów, a o rządzących. Największym paradoksem tychże ubezpieczeń jest ich obowiązkowość. Dorosły człowiek, który podejmuje pracę, czy też zakłada działalność gospodarczą moim zdaniem jest na tyle świadomy, aby samodzielnie ocenić jaki rodzaj ubezpieczenia jest dla niego najlepszy, a może nawet czy woli nie ubezpieczać się wcale. Polski ustawodawca nie daje jednak obywatelom wyboru. Ubezpieczenie w ZUS-ie jest obowiązkowe. Nie mamy tu pola manewru. To właśnie sprawia, że każdy Polak może czuć się jak więzień tego systemu. Dobrym potwierdzeniem prezentowanego przeze mnie stanowiska jest fakt, iż wiele firm przenosi fikcyjnie swoją działalność gospodarczą za granicę, nie tylko z powodu podatków, ale i ubezpieczeń.

ZUS często skarży się na ludzi, którzy naginają przepisy, symulują choroby, czy też nadużywają tzw. L4. Szkoda zatem, iż nie wspomną przy tej okazji o traktowaniu przez nich ludzi, którzy regularnie płacą składki. Często słyszy się, chociażby w mediach, o osobach, którym po kilkunastu, bądź  kilkudziesięciu latach pracy została wyliczona emerytura rzędu 500, czy 600 złotych. Mi, młodej osobie ten problem może wydawać się odległy. Jednak tak nie jest. Każdy Polak powinien zdawać sobie sprawę z tego, że Państwo go okrada. Po przepracowaniu całego życia, nasi ojcowie, czy dziadkowie dostają 900, 1000, w lepszych przypadkach około 1500 złoty emerytury. Przy każdych wyborach słyszymy od polityków o naprawieniu systemu emerytalnego. Moim zdaniem czegoś tak fatalnego nie należy naprawiać, a zlikwidować i wymazać z pamięci, że taki stan rzeczy miał kiedykolwiek miejsce.

Na opinię nie tylko moją, ale jak mniemam wielu Polaków o tej instytucji składa się „słynny” przelew z OFE do ZUS. W 2014 roku z kont ludzi w OFE przelano na konto ZUS-u 153 miliardy złotych. Przy okazji przelewu zniknęło około 19 miliardów. Rzeczniczka rządu – Małgorzata Kidawa-Błońska zapytana gdzie podziały się te pieniądze opowiedziała – „Nie wiem.” Dla mnie jest to ostateczny gwóźdź do trumny ZUS-u. Uważam, że powinni zostać pociągnięci za to do odpowiedzialności karnej nie tylko szefowie ZUS, ale i Rząd z Premierem na czele. Jest to moim zdaniem najmocniejszy powód, który wskazuje na to, iż nie powinniśmy lokować pieniędzy w państwowych zakładach. To, co państwowe, w przypadku naszego kraju, wcale nie oznacza bezpieczne. Państwowe zakłady od zawsze stanowią łakome kąski dla rządzących. W przypadku ZUS-u jednak odbija się to na kieszeniach Polaków. Tak ogromnymi pieniędzmi, jakimi dysponuje ten zakład można próbować łatać dziurę budżetową, realizować projekty wyborcze, nie zaś poprawiać życie najprostszych ludzi. Jednak dopóki Polacy mają obowiązek opłacania składek niewiele może się zmienić.

Często słyszę głosy starszych ludzi mówiące o tym, że może wcale tej emerytury nie doczekają, czy też, że jakby zliczyli wszystko co zapłacili do ZUS-u pewnie mogliby emeryturę spędzać w ciepłych krajach. Jest to niestety prawda. Wiek emerytalny w Polsce został wydłużony. Średnia długość życia Polaka to 73 lata, a Polki 81. Zaś składki emerytalne ludzie opłacają przez 30-40 lat. Gdzie więc tu logika? Moim zdaniem nie ma tu jej wcale. Jestem pewien, iż wiele osób zdecydowałoby się na założenie oprocentowanego konta w banku i regularne wpłacanie kwoty, którą musieliby opłacać do ZUS. Suma gotówki po przepracowaniu kilkudziesięciu lat byłaby z pewnością wyższa, niż ta, która jest nam z góry narzucona przez Państwo. Ciekawym rozwiązaniem jest też inwestycja w dzieci. Rozmawiając ze swoimi starszymi znajomymi słyszę, iż chcieliby, aby ich dzieci skończyły dobre, zagraniczne studia, co da im szansę na świetną pracę, a co za tym idzie, potencjalnie mogłyby utrzymać na starość swoich rodziców. Czy takie pomysły są lepsze, a niżeli dotychczasowe rozwiązanie najlepiej zweryfikowałaby rzeczywistość i praktyka. Niestety, demokratyczne państwo polskie nie daje nam szansy na sprawdzenie takich wariantów. Wspomniałem wcześniej o całkowitym zlikwidowaniu ZUS-u. Pozwoliłoby to zaoszczędzić miliony złotych wydawane dzisiaj na pensje urzędników, utrzymanie placówek itp. Co więcej, dałoby to możliwość rozwoju sektorowi prywatnemu. Dziś średnie czy małe firmy ubezpieczeniowe mogłyby rosnąć w siłę i przynosić czysty zysk budżetowi kraju. Uważam również, iż wielkim problemem istnienia ZUS-u jest nie tylko jego państwowość, ale przede wszystkim jego monopol na rynku. Każdy zakład pozbawiony konkurencji z czasem obniża swoje wyniki, aż w końcu zaczyna przynosić straty, a kolejne błędne decyzje w zarządzie stają się nieodwracalne w skutkach. Identycznie jest z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych, który pozbawiony rywalizacji o składkę przeciętnego Kowalskiego może robić naprawdę wszystko, a i tak Kowalski tę składkę odprowadzi.

Sądzę, że warto brać przykład z rozwiązań, które odniosły sukces gdzie indziej. Niemiecki system emerytalny pozwalający wybrać obywatelom jeden z pięciu rodzajów ubezpieczenia emerytalnego przynosi dużo wyższe emerytury, niż w Polsce. Stawiany równie często za wzór kanadyjski system zakłada minimalną emeryturę gwarantowaną przez państwo, a całą resztę na głowie ma obywatel i to on decyduje ile i jak chce odłożyć na przyszłość. Takie systemy emerytalne pozwalają emerytom na podróżowanie, poświęcanie się swoim pasjom. Gdy porównamy to z sytuacją w Polsce – nasi emeryci muszą świetnie liczyć, aby wystarczyło im na jedzenie do końca miesiąca.

Podsumowując, Zakład Ubezpieczeń Społecznych posiada ogromne wady. Całkowicie odbiera obywatelom możliwość wyboru o swojej przyszłości, a także jest samoistnym przedłużeniem aktualnie rządzących w kraju i często staję się skarbonką wykorzystywaną      w trudnych sytuacjach. Uważam, że najlepszym rozwiązaniem dla obywateli jest wprowadzenie konkurencji dla tej instytucji, bądź też całkowita prywatyzacja ubezpieczeń społecznych. Powierzchowne zmiany w zarządzie, czy reformy przygotowane dla ZUS-u nie zmienią kondycji finansowej zakładu, ani nastawienia obywateli do niego. Potrzeba w tej sytuacji dużego impulsu. Czegoś nowego, co może okazać się sukcesem, a nawet jeśli nie, to ciężko mi wyobrazić sobie rozwiązanie gorsze od aktualnego. Jeśli zatem ZUS miałby wyjść na prostą, to nie pod dyktandem politycznym, a już na pewno nie jako monopolistyczny zakład na krajowym podwórku.

Bartłomiej Machalski 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz