Zamość,

wtorek, 17 stycznia 2017

ZUS - czy jest nam nadal potrzebny?




 Zakład Ubezpieczeń Społecznych jest instytucją państwową, która powinna zabezpieczyć sytuację finansową przeciętnego Polaka na emeryturze, rencie, czy też w wyniku niezdolności do pracy. Słowo „powinna” jest tu jednak kluczem.

W moim odczuciu ZUS jest niewydolną instytucją, która kierowana przez państwo nie dba o poprawę jakości życia emerytów, a o rządzących. Największym paradoksem tychże ubezpieczeń jest ich obowiązkowość. Dorosły człowiek, który podejmuje pracę, czy też zakłada działalność gospodarczą moim zdaniem jest na tyle świadomy, aby samodzielnie ocenić jaki rodzaj ubezpieczenia jest dla niego najlepszy, a może nawet czy woli nie ubezpieczać się wcale. Polski ustawodawca nie daje jednak obywatelom wyboru. Ubezpieczenie w ZUS-ie jest obowiązkowe. Nie mamy tu pola manewru. To właśnie sprawia, że każdy Polak może czuć się jak więzień tego systemu. Dobrym potwierdzeniem prezentowanego przeze mnie stanowiska jest fakt, iż wiele firm przenosi fikcyjnie swoją działalność gospodarczą za granicę, nie tylko z powodu podatków, ale i ubezpieczeń.

ZUS często skarży się na ludzi, którzy naginają przepisy, symulują choroby, czy też nadużywają tzw. L4. Szkoda zatem, iż nie wspomną przy tej okazji o traktowaniu przez nich ludzi, którzy regularnie płacą składki. Często słyszy się, chociażby w mediach, o osobach, którym po kilkunastu, bądź  kilkudziesięciu latach pracy została wyliczona emerytura rzędu 500, czy 600 złotych. Mi, młodej osobie ten problem może wydawać się odległy. Jednak tak nie jest. Każdy Polak powinien zdawać sobie sprawę z tego, że Państwo go okrada. Po przepracowaniu całego życia, nasi ojcowie, czy dziadkowie dostają 900, 1000, w lepszych przypadkach około 1500 złoty emerytury. Przy każdych wyborach słyszymy od polityków o naprawieniu systemu emerytalnego. Moim zdaniem czegoś tak fatalnego nie należy naprawiać, a zlikwidować i wymazać z pamięci, że taki stan rzeczy miał kiedykolwiek miejsce.

Na opinię nie tylko moją, ale jak mniemam wielu Polaków o tej instytucji składa się „słynny” przelew z OFE do ZUS. W 2014 roku z kont ludzi w OFE przelano na konto ZUS-u 153 miliardy złotych. Przy okazji przelewu zniknęło około 19 miliardów. Rzeczniczka rządu – Małgorzata Kidawa-Błońska zapytana gdzie podziały się te pieniądze opowiedziała – „Nie wiem.” Dla mnie jest to ostateczny gwóźdź do trumny ZUS-u. Uważam, że powinni zostać pociągnięci za to do odpowiedzialności karnej nie tylko szefowie ZUS, ale i Rząd z Premierem na czele. Jest to moim zdaniem najmocniejszy powód, który wskazuje na to, iż nie powinniśmy lokować pieniędzy w państwowych zakładach. To, co państwowe, w przypadku naszego kraju, wcale nie oznacza bezpieczne. Państwowe zakłady od zawsze stanowią łakome kąski dla rządzących. W przypadku ZUS-u jednak odbija się to na kieszeniach Polaków. Tak ogromnymi pieniędzmi, jakimi dysponuje ten zakład można próbować łatać dziurę budżetową, realizować projekty wyborcze, nie zaś poprawiać życie najprostszych ludzi. Jednak dopóki Polacy mają obowiązek opłacania składek niewiele może się zmienić.

Często słyszę głosy starszych ludzi mówiące o tym, że może wcale tej emerytury nie doczekają, czy też, że jakby zliczyli wszystko co zapłacili do ZUS-u pewnie mogliby emeryturę spędzać w ciepłych krajach. Jest to niestety prawda. Wiek emerytalny w Polsce został wydłużony. Średnia długość życia Polaka to 73 lata, a Polki 81. Zaś składki emerytalne ludzie opłacają przez 30-40 lat. Gdzie więc tu logika? Moim zdaniem nie ma tu jej wcale. Jestem pewien, iż wiele osób zdecydowałoby się na założenie oprocentowanego konta w banku i regularne wpłacanie kwoty, którą musieliby opłacać do ZUS. Suma gotówki po przepracowaniu kilkudziesięciu lat byłaby z pewnością wyższa, niż ta, która jest nam z góry narzucona przez Państwo. Ciekawym rozwiązaniem jest też inwestycja w dzieci. Rozmawiając ze swoimi starszymi znajomymi słyszę, iż chcieliby, aby ich dzieci skończyły dobre, zagraniczne studia, co da im szansę na świetną pracę, a co za tym idzie, potencjalnie mogłyby utrzymać na starość swoich rodziców. Czy takie pomysły są lepsze, a niżeli dotychczasowe rozwiązanie najlepiej zweryfikowałaby rzeczywistość i praktyka. Niestety, demokratyczne państwo polskie nie daje nam szansy na sprawdzenie takich wariantów. Wspomniałem wcześniej o całkowitym zlikwidowaniu ZUS-u. Pozwoliłoby to zaoszczędzić miliony złotych wydawane dzisiaj na pensje urzędników, utrzymanie placówek itp. Co więcej, dałoby to możliwość rozwoju sektorowi prywatnemu. Dziś średnie czy małe firmy ubezpieczeniowe mogłyby rosnąć w siłę i przynosić czysty zysk budżetowi kraju. Uważam również, iż wielkim problemem istnienia ZUS-u jest nie tylko jego państwowość, ale przede wszystkim jego monopol na rynku. Każdy zakład pozbawiony konkurencji z czasem obniża swoje wyniki, aż w końcu zaczyna przynosić straty, a kolejne błędne decyzje w zarządzie stają się nieodwracalne w skutkach. Identycznie jest z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych, który pozbawiony rywalizacji o składkę przeciętnego Kowalskiego może robić naprawdę wszystko, a i tak Kowalski tę składkę odprowadzi.

Sądzę, że warto brać przykład z rozwiązań, które odniosły sukces gdzie indziej. Niemiecki system emerytalny pozwalający wybrać obywatelom jeden z pięciu rodzajów ubezpieczenia emerytalnego przynosi dużo wyższe emerytury, niż w Polsce. Stawiany równie często za wzór kanadyjski system zakłada minimalną emeryturę gwarantowaną przez państwo, a całą resztę na głowie ma obywatel i to on decyduje ile i jak chce odłożyć na przyszłość. Takie systemy emerytalne pozwalają emerytom na podróżowanie, poświęcanie się swoim pasjom. Gdy porównamy to z sytuacją w Polsce – nasi emeryci muszą świetnie liczyć, aby wystarczyło im na jedzenie do końca miesiąca.

Podsumowując, Zakład Ubezpieczeń Społecznych posiada ogromne wady. Całkowicie odbiera obywatelom możliwość wyboru o swojej przyszłości, a także jest samoistnym przedłużeniem aktualnie rządzących w kraju i często staję się skarbonką wykorzystywaną      w trudnych sytuacjach. Uważam, że najlepszym rozwiązaniem dla obywateli jest wprowadzenie konkurencji dla tej instytucji, bądź też całkowita prywatyzacja ubezpieczeń społecznych. Powierzchowne zmiany w zarządzie, czy reformy przygotowane dla ZUS-u nie zmienią kondycji finansowej zakładu, ani nastawienia obywateli do niego. Potrzeba w tej sytuacji dużego impulsu. Czegoś nowego, co może okazać się sukcesem, a nawet jeśli nie, to ciężko mi wyobrazić sobie rozwiązanie gorsze od aktualnego. Jeśli zatem ZUS miałby wyjść na prostą, to nie pod dyktandem politycznym, a już na pewno nie jako monopolistyczny zakład na krajowym podwórku.

Bartłomiej Machalski 


niedziela, 17 stycznia 2016

Apel do Radnych miasta Zamość o wznowienie połączeń lotniczych do portu lotniczego Zamość- Mokre


Apel do Radnych miasta Zamość o wznowienie połączeń lotniczych do portu lotniczego Zamość- Mokre

Szanowni Państwo,

Chcemy powrotu portu lotniczego Zamość Mokre- ten port lotniczy w przeszłości  oferował loty pasażerskie wg nielicznych źródeł. Ten port lotniczy po prostu działał. Dziś jest nieczynny, ze względu- na politykę władz miasta Zamość.

Jest możliwe aby ten port lotniczy utrzymał się na rynku- najbliższy port lotniczy jest odległy od niego o 85 kilometrów. Port lotniczy w Zamościu mógłby stworzyć ok. 20-40 miejsc pracy i po okresie rozruchu utrzymać się na rynku bez dotacji. Niemniej- należy zacząć, podjąc konkretne działania. W Zielonej Górze władze miasta dotują loty z portu oddalonego od centrum miasta o 34 km, w Zamościu- nie jest to możliwe mimo że port lotniczy jest odległy o kilka km. 

Aby zacząć, tutejszy port lotniczy powinien być przekształcony z formy prawnej lotniska użytku wyłącznego w formę prawną lotniska o organiczonej certyfikacji z dopuszczeniem do obsługi 10 tysięcy pasażerów rocznie, a władze samorządowe powinny dotować pierwsze loty- tak się zwykle czyni, by port lotniczy w ogóle mógł wystartować na rynku. Tymczasem- tych działań jest brak. Władze nie wystąpiły do ULC z wnioskiem o zmianę prawnej klasyfikacji w lotnisko o ograniczonej certyfikacji. Brak jest planów budowy - nawet małego- terminalu pasażerskiego.

Port pasażerski w Zamościu po prostu nie działa. Władze lokalne nawet nie mają planu budowy terminalu pasażerskiego, nie przeznaczono środków w budżecie na prace projektowe. Niewielki port lotniczy nie jest drogi, załączam zdjęcie małego samolotu którym rozpoczęto loty Warszawa- Zielona Góra. Były one dotowane przez władze miasta Zielonej Góry i samorząd (urząd marszałkowski). W Zamościu nie dyskutuje się o wznowieniu połączeń pasażerskich, mimo że port obsługiwał loty pasażerskie w przeszłości. Brak jest decyzji o przedłużeniu pasa do 1350 metrów, co jest wymogiem by na lotnisko powrócić mogły rozkładowe samoloty pasażerskie.



Szansą dla portu jest budowa terminalu portu tuż przy linii kolejowej, tak aby pasażerowie mogli się przesiąść wprost z autobusów szynowych do samolotów, wzorem np. lotniska Szymany- Szczytno na Mazurach, ruszającego od stycznia 2016.


Jednym z tych tematów, które zajmują całe dekady, jest temat portów lotniczych. Przebudowa lokalnych portów lotniczych, choćby nawet i trawiastych, zeszła w Polsce na plan dalszy. Tymczasem w wielu miastach całej Europy, nawet niewielkich, udało się z sukcesem ożywić lokalne porty lotnicze. Także te z krótkimi pasami startowymi. Dzięki dotacjom pozwolono wystartować liniom lotniczym. Zaczęto oferować połączenia lotnicze, które- z czasem- przyjęły się, a lokalne porty, rozbudowywane przez lata, urosły do gigantycznych rozmiarów, jak port lotniczy w Shannon w Irlandii, odległy od wszelkich większych miast, a obsługujący rocznie ponad 1,6 mln pasażerów.

To w wielu miastach Europy i świata- często się udało. Nawet oddalone od miast o dziesiątki kilometrów, naprawione, rozbudowane, utwardzone porty lotnicze- to udało się w wielokrotnie większej skali niż w Polsce- i to na całym świecie.

Z początku jest trudno, porty zatrudniają niewielu pracowników, jak w Zielonej Górze, gdzie jest ich tylko 33. Port lotniczy w tym mieście od 38 lat jest portem państwowym, zbudowano tylko jeden nowy terminal- halę przylotów. 

W Polsce wielu - nawet spośród prezesów takich portów jak port lotniczy Krywalny w Białymstoku- sprzeciwiają się planom portów lotniczych- choćby nawet i te porty lotnicze kiedyś istniały, jak w Białymstoku w 1945 roku, kiedy to otwarto tutaj pasażerski port lotniczy. Dziś zamknął on swoje wrota, a władze nie chcą dostosować obecnego terminalu do obsługi pasażerów. Z początku i tak ich będzie co kot napłakał- najwyżej tyle co na lotnisku w Radomiu. Albo w Lublinie, dzie w pierwszym miesiącu działaąlności portu przewinęło się ich ledwie 5 tysięcy. W Lublinie ostatnie statystyki pokazują 187,595 pasażerów rocznie. Ten polski port powstał na bazie trawiastego pasa startowego.

Przykłady z Irlandii pokazują że udało się ożywić porty lotnicze z dala od innych miejscowości, tylko dzięki połączeniom lotniczym do okolicznych krajów. W ten sposób mogą być ożywione wszystkie porty lotnicze w Polsce.

 Nie ma potrzeby, by w pobliżu danego portu lotniczego znajdowały się duże miasta. Jest to mitem, o czym dobitnie świadczy przykład obsługującego 1639 tys. pasażerów rocznie port lotniczy w Shannon.

O sukcesie portu decyduje raczej nie położenie, co ciągłość operacji lotniczych. Porty lotnicze które najdłużej działają na rynku, zdołały zbudować popyt na przewozy lotnicze wśród okolicznej ludności.

Im szybciej otworzymy port lotniczy, tym szybciej zdobędzie on swoich klientów. Naukowcy badający porty lotnicze w Polsce dowodzą że jest ich kilkakrotnie mniej niż w Europie Zachodniej. Portów lotniczych powinno być ok. 40-50, a jest ich zaledwie 15, wraz z ostatnio powstającym portem lotniczym w Szymanach koło Szczytna na Mazurach.

W Niemczech w prawie każdym landzie jest kilka portów lotniczych, niekiedy nawet aż 6, jak w Nadrenii- Westfalii. W Polsce tylko jedno województwo- Mazowsze- posiada 3 pasażerskie porty lotnicze. W Hiszpanii, kraju gdzie zbudowano 52 porty lotnicze, zaledwie 6 miało zerowy ruch pasażerski w końcu 2008 roku. Od tego czasu nawet port lotniczy w Ciudad Real - przedstawiany jako pomnik rozrzutności, pozyskał linie lotnicze Ryanair i obsługuje loty pasażerskie. 

Dziś nawet w takich ubogich krajach jak Serbia, Gruzja czy Ukraina na gwałt modernizuje się zapomniane porty lotnicze, by służyły pasażerom. W Polsce jest odwrotnie, mimo że pod dostatkiem jest portów powojskowych, lotnisk trawiastych czy sportowych.

Warto to zmienić. Warto walczyć z politykami- szkodnikami, którzy blokują wieloletnie inwestycje, mogące- po latach dotacji, zaowocować rentownym portem pasażerskim w danym regionie. Porty lotnicze- te lokalne, w niewielkich miastach- nadal powstają w całej Europie, mimo deklaracjii Komisji Europesjkiej że nie będzie ona finansować tego typu inwestycji. Samorządy same finansują tego typu inwestycje, a przykładem są choćby sąsiednie Czechy, gdzie nowe terminale pasażerskie powstają w Pardubicach czy w innych miastach kraju, mimo zakręcenia kurka z dotacjami przez Unię Europejską. W Niemczech 38 portów lotniczych ma stałe połączenia pasażerskie. W Polsce liczba ta jest 3-krotnie mniejsza.

W Serbii otwierane są kolejne 3 porty lotnicze, takie jak port lotniczy Morava koło Kraljeva, port Vršac czy port lotniczy Užice-Ponikve, zarządzany przez władze miasta. W Gruzji zbudowano lub budowane są 3 nowe porty lotnicze (Kutaisi, Poti, Mestia).

W Polsce sprawy idą w odwrotną stronę. Politycy nie chcą się angażować w rozwój portów lotniczych, mimo że na świecie rzadkością są nieczynne porty lotnicze. Porty- widma, owszem, istnieją. Praktyka pokazuje jednak że porty lotnicze moga z powodzeniem działać nawet w odległości 40 km jeden od drugiego. W większych aglomeracjach potrafi z powodzeniem utrzymać się na rynku kilka portów lotniczych odległych od siebie o znacznie mniejsze dystanse.

Port lotniczy ZamośćFOTO: dlapilota.pl
Przed laty lądowały tutaj samoloty LOT które zabierały 18 osób. Co z planem spółki pod nazwą „Port Lotniczy Zamość – Mokre”? Nieużywany port lotniczy Zamość- Mokre to majątek kilkudziesięciu milionów PLN nie przynoszących korzyści gospodarczych. Przed laty, wg niektórych źródeł, mieścił się tutaj port pasażerski Zamość Mokre, skąd odprawiano 18- miejscowe samoloty pasażerskie.
Zamość i dziś mógłby na powrót mieć lotniczy port pasażerski, ale zmieniły się parametry techniczne. Dziś konieczna jest rozbudowa drogi startowej do co najmniej 1350 lub 1440 metrów, aby w ogóle można było odprawiać rejsowe samoloty pasażerskie obsługujące loty krajowe i loty do okolicznych państw.
Podobno w przeszłości długość - obecnie zniszczonego- pasa asfaltowego wynosiła 1500 metrów. Konieczne jest odtworzenie pasa o długości co najmniej 1350 metrów, a nie- nieco ponad 1000 metrów, jak pierwotnie planowano. Długość nieco ponad 1000 metrów jest zdecydowanie za krótka, by ten port lotniczy mógł w przyszłości obsługiwać loty pasażerskie. Obecne samoloty pasażerskie typu Saab lub ATR wymagają co najmniej 1350 metrów długości pasa startowego.
Nawet na małym lotnisku pasażerskim można ożywić loty rozkładowe. Przed laty takie plany pojawiły się w Kielcach, gdzie długość pasa startowego wynosi tylko 1150 metrów. "W pierwszym roku funkcjonowania około połowa miejsc w naszych samolotach będzie w cenie 99 zł" – hucznie zapowiadali przedstawiciele taniej linii lotniczej, która przed swoim bankructwem zamierzała realizować loty pasażerskie z lotniska w Kielcach.
Czy to samo jest możliwe w Zamościu? W Kielcach jednak zabrakło ok. 10 mln PLN na dostosowanie portu do obsługi połączeń. Ile mln PLN zabrakło w Zamościu, mieście mającym bardzo podobne lotnisko, choć z nieużywanym, zniszczonym pasem, położone kilka km od centrum miasta?
Zamość ma port lotniczy, jest to tzw. STOL-port, tylko że nie jest on w żaden sposób wykorzystywany do planowych połączeń pasażerskich. Lotnisko ma od lat zniszczony pas startowy, używane są jedynie dwa pasy trawiaste. STOL-porty to miejskie porty o krótkich pasach startowych, dostosowane do odbywania z nich lotów samolotami klasy STOL (short take-off and landing).
Port lotniczy Zamość- Mokre to port lotniczy o potencjalnych szansach rynkowych. Lecz loty do tego portu początkowo musiałyby być subsydiowane. Położone przy pozbawionym czynnego portu lotniczego mieście Zamość lotnisko posiadało asfaltową drogę startową, mogącą -po niewielkim przedłużeniu pasa - przyjmować planowe loty krajowe. Niestety, lokalne władze wg doniesień mediów nie planują przedłużenia długości drogi startowej do co najmniej 1350 metrów, tak aby port lotniczy mógł zacząć obsługiwać loty rozkładowe. Niemniej wg obecnych planów droga startowa ma mieć tylko 1000 metrów, o 350 metrów za mało aby z portu lotniczego mogły się odbywać regularne połączenia lotnicze.
Zamość posiada sportowy port lotniczy. Lotnisko to posiadało ongiś pas o utwardzonej nawierzchni, brak jest oświetlenia pasa startowego i podstawowych systemów nawigacyjnych w rodzaju DVOR/ DME. Loty pasażerskie nie miały tutaj miejsca, choć część zródeł wspomina o majacych się ongiś odbywać lotach linii lotniczych LOT, zapewne w czasie gdy lotnisko to miało czynną utwardzoną drogę startową. Prawdopodobnie istnieje wystarczający popyt na loty krajowe w relacji do Warszawy, Wrocławia, Poznania etc. 
Fotografie portu w Zamościu

Strona 1,2,3- Port lotniczy Zamość- wg dlapilota.pl, Konieczne jest przedłużenie pasa startowego do 1350 m aby obsługiwać loty pasażerskie. Autor zdjęć: Bogusław S. Kafarski

Historia
Lotnisko założone zostało w 1928 z inicjatywy starosty zamojskiego, płk. dypl. Jana Janusza Pryzińskiego na gruntach Ordynacji Zamojskiej. 17 lipca 1938 na terenie lotniska odbyła się z udziałem Marszałka Śmigłego-Rydza uroczystość wręczenia sztandarów dziewięciu pułkom artylerii oraz daru od społeczeństwa Zamojszczyzny, w postaci sześciu ckm oraz jednego samolotu dla Wojska Polskiego.
Podczas II wojny światowej lotnisko to, z nowo wybudowaną, a obecnie zniszczoną, betonową drogą startową, było wykorzystywane przez Luftwaffe na froncie wschodnim przez myśliwce i bombowce atakujące ZSRR. W pobliżu dzisiejszego lotniska, po drugiej stronie drogi Mokre-Hubale, zostały zachowane betonowe fundamenty trzech stanowisk artylerii przeciwlotniczej – w miejscowej tradycji nazywane "bunkrami".
Pod koniec 1944 stacjonował na nim 13 Samodzielny Pułk Lotnictwa Transportowego.[Izydor Koliński: Lotnictwo Polski Ludowej 1944-1947. s. 116]
Lotnisko Zamość – Mokre
Jest jednym z najstarszych Polskich Lotnisk w Rzeczypospolitej i założone przez Polaków. Powstało w 1928r., z inicjatywy włodarzy Zamościa na gruntach Ordynacji Zamojskiej. Lecz większą część swojej historii związało z Techniczną Szkołą Wojsk Lotniczych ( TSWL ). Obecnie ( 2011r. ) eksploatowane ( od 1976r. ) jest przez Aeroklub Ziemi Zamojskiej, ma szansę być oknem dla Zamojszczyzny. 
(...)
Okupant przy pomocy robotników przymusowych wybudował drogę startową. Następnie Lotnisko niemcy wykorzystali do ataku myśliwcami i bombowcami na teren ZSRS.
W pobliżu dzisiejszego Lotniska, po drugiej stronie drogi Mokre-Hubale, zostały zachowane betonowe fundamenty trzech stanowisk artylerii przeciwlotniczej – w miejscowej tradycji nazywane "bunkrami".
(…)
Plany dla Lotniska 2011r.
Samorządy Miasta , Gminy i Powiatu wyrażają zainteresowanie i chęć rozwoju małego ruchu pasażerskiego, dla mniejszych ( do 30 miejsc ) samolotów pasażerskich. Starosta Powiatu Zamojskiego Henryk Matej, Prezydent Zamościa Marcin Zamoyski oraz Wójt Gminy Zamość Ryszard Gliwiński czynili i czynią starania, aby na bazie Lotniska w Mokrem uczynić okno na świat dla Zamojszczyzny. I nie chodzi, o to aby nagle tysiące mieszkańców nie najbogatszych terenów Rzeczypospolitej wzięli kredyty i rzucili się do podróżowania liniami lotniczymi. Głównie chodziło o ułatwienie potencjalnym inwestorom dotarcie na Zamojszczyznę. A także stworzenie nowej możliwości dotarcia turystów w przepiękne polskie tereny. Można także uruchomić połączenia taksówek powietrznych do Mińska i Lwowa. Lotnisko leży zaledwie około 4 km od centrum miasta. Dogodny jest także dojazd do Biłgoraja, Krasnobrodu i Tomaszowa Lubelskiego. Marzeniem jest niewielki nowoczesny terminal, betonowa DS., wieża kontroli i nawigacji lotów. W województwie jedyne nowo budowane lotnisko jest w Świdniku, które jest popierane przez Rząd Rzeczypospolitej.
(...)

Dzieje współczesne
Lotniskiem obecnie zarządza Aeroklub Ziemi Zamojskiej. Można tu skorzystać z pasażerskich lotów turystycznychm.in. nad Zamościem. Obecnie samorządy miasta, gminy i powiatu współpracują nad jego rozbudową dla ruchu pasażerskiego, dla mniejszych samolotów. Na lotnisku Aeroklubu odbywa się co tydzień giełda samochodowa połączona z bazarem. Dochód z opłat za miejsce do handlu przeznaczono na budowę hangaru.
Plany sprzed dekady
Ongiś, około kilkunastu lat temu rozważana była nawet rozbudowa lotniska tak, aby mogło przyjmować zwykłych pasażerów. Dzięki tej rozbudowie Zamość mógł zostać połączony z wszystkimi dalej odległymi miastami w Polsce (m.in. Gdańskiem, Warszawą) i większymi miastami Europy oddalonymi do 1000 km. o współczesnej przebudowie modernizacji uległ teren lotniska, powstała wieża kontroli ruchu, poprawie jakościowej uległ pas startowy. Lotnisko obecnie nie ma osobnego podmiotu zrządzającego, jego zarząd jest lub był niedawno połączony z aeroklubem. Port posiada zniszczony pas startowy o wymiarach ok. 1500 m, i przy prostym przedłużeniu podczas odbudowy może on być w niskokosztowy sposób wydłużony. 
lotnisko Zamość-Mokre

Pokazy lotnicze na lotnisku
Państwo Polska
MiejscowośćMokre k. Zamościa
TypCywilne
Kod ICAOEPZA
Strefa czasowaUTC +1
Wysokość229 m n.p.m.
Drogi startowe
Kierunek 12R/30L:Trawa, 800 x 60 m
Kierunek 12L/30R:Trawa, 600 x 40 m
Zniczczona droga startowa, ongiś asfaltowa, rzekomo o długości 1500 metrów.
 

 
Częstotliwości radiowe
KWADRAT:Zamość KWADRAT
122,8 MHz
AERO:Zamość AERO
122,8 MHz

 

Brak ruchu pasażerskiego
Czy wreszcie pojawia się szansa na uruchomienie pasażerskiego portu lotniczego? Rozbudowa lotniska w pełni pozwala na uruchomienie komunikacji pasażerskiej regularnymi lotami pasażerskimi w relacjach np. do Warszawy, Gdańska etc.
Wg stanu na rok 2015, żadne samoloty rejsowe nie lądują w Zamościu, pozbawionym czynnego portu pasażerskiego obsługiwanego w ruchu planowym.
Tutejsze lotnisko Zamość posiadało asfaltową drogę startową, mogąca przyjmować planowe loty krajowe. Jest ekonomicznie możliwe aby z portu lotniczego w Zamościu odleciały rejsowe samoloty pasażerskie. Linie Sprintair ostatnio uruchomiły loty z portu lotniczego Szczytno- Szymany, start połączeń zaplanowano na 21 stycznie 2016 roku, sprzedano już 400 biletów na te loty, wyprzedając miejsca na pierwszy miesiąc kursów.
Lotnisko jest obecnie nieużytkowane w ruchu rozkładowym, mimo możliwości jego wykorzystania przez jedną z linii lotniczych - polską linię Sprintair posiadającą samoloty Saab zdolne do obsługi połączeń z tego portu lotniczego po jego niewielkiej przebudowie, oraz istnieją szanse zwiększenia możliwości technicznych celem obsługi większych samolotów. Wiele tego typu samolotów potrzebuje drogi startowej o długości 1350 metrów. Szczególnie Norwegia słynie z około 30 portów klasy STOL, zbudowanych w latach 1965- 1987. Typowo mają długość drogi startowej ok. 890 metrów.

Jako przykład świetnie funkcjonującego STOL-portu podawałem niedawno port London City Airport, mający pas startowy o wymiarach 1508 metrów, obsługujący kilka relacji wewnątrzkrajowych i ok. 40 międzynarodowych. Niezmodernizowany port lotniczy Zamość ma drogę startową o wymiarach zaledwie kilkuset metrów. Jakie loty obsługuje dziś?
Łatwo z takiego portu zrobić typowy STOL-port z codziennymi rejsowymi połączeniami. Loty te są zwykle realizowane w ramach służby publicznej, są dofinansowywane przez władze regionów. Proponuję by władze województwa, czy też miasta, porozumiały się i wspólnie rozpisały przetarg na linię obsługiwaną samolotami klasy STOL. Możliwe są połączenia do innych regionów kraju, jak i też połączenia do hubu w Warszawie. Proponuję uruchomienie sezonowej linii lotniczej Zamość - Gdańsk, Zamość- Poznań, stałej relacji Zamość- Warszawa obsługiwanej samolotami klasy STOL.

Plany obsługi pasażerskiej Kielc sprzed wybuchu kryzysu
Jest nieprawdą że Zamość nie posiada zdatnych do użytku portów lotniczych. W mojej opinii raczej nie wykorzystuje dostępnej infrastruktury. Oto co miało się dziać jeszcze przed wybuchem kryzysu roku 2012 w Kielcach, które mają port lotniczy o lekko dłuższej drodze startowej:
 
Polecimy z Masłowa nad morze? Jeszcze w tym roku?
Marcin Sztandera 2012-04-18, ostatnia aktualizacja 2012-04-18 08:21gazeta.pl
Śniadanie w Kielcach, a po obiedzie kąpiel w Bałtyku? Niewykluczone, że jeszcze w tym roku linie lotnicze OLT Express włączą lotnisko w podkieleckim Masłowie do swojej siatki połączeń. - Wydłużenie pasa startowego w tym momencie nie jest najważniejsze - mówi Jarosław Synowiec, zastępca szefa operacji lotniczych w OLT Express.
Pierwsze rozmowy przedstawiciele powstałego w ubiegłym roku przewoźnika oraz spółki Lotniska Kielce mają już za sobą. - Ustaliliśmy, że wkrótce firma wystosuje list intencyjny, że jest gotowa rozważyć włączenie Kielc do swojej siatki połączeń przy obecnej długości pasa startowego [1160 metrów - przyp. red.], jeżeli spełnimy inne wymogi techniczne - mówi Robert Erdowski, od kilku miesięcy prezes Lotniska Kielce.

Te warunki to modernizacja oświetlenia oraz budowa systemu pomocy nawigacyjnych pozwalających na ruch w trudnych warunkach atmosferycznych. - Projekt oświetlenia już mamy, trochę bardziej skomplikowana jest sprawa systemu nawigacji. Najbardziej odpowiedni i najtańszy nie jest jeszcze dostępny w Polsce. Pozostałe systemy są droższe, ale szybciej dostępne. Poza tym przydałby się budynek techniczny z wieżą kontroli lotów - wylicza Erdowski. Ocenia, że wszystkie inwestycje kosztowałyby ok. 10 mln zł. - To sporo, ale też znacznie mniej niż gdyby doszło do koniecznego przedłużenia pasa startowego, jak dotychczas często twierdzono. Z drugiej strony mamy deklarację, że operator może obsługiwać nasze lotnisko samolotami turbośmigłowymi przewożącymi około 30 pasażerów. To może być dobry początek - zaznacza prezes Lotniska Kielce. Podkreśla, że Masłów lada dzień otrzyma też statut lotniska użytku publicznego o ograniczonej certyfikacji. - To formalny krok do uruchomienia takich połączeń - dodaje.

- Wydłużenie pasa startowego w tym momencie nie jest najważniejsze. Istotniejsze jest spełnienie innych wymagań dotyczących pomocy nawigacyjnych i oświetlenia - mówi nam Jarosław Synowiec, zastępca szefa operacji lotniczych w OLT Express i kapitan samolotów regionalnych rodziny ATR-42/72. Sam też pochodzi z Kielc i nie ukrywa, że zależy mu na wykorzystaniu lotniska w Masłowie. - To wymaga szczegółowych analiz, ale mamy dużo imprez targowych, które cieszą się coraz większą rangą. Uruchomienie połączeń byłoby uzasadnione. Przecież pierwsze pytanie klientów biznesowych to - jak dolecieć na miejsce. Z drugiej strony nasza firma specjalizuje się w tanich połączeniach i loty do Gdańska mogłyby być ciekawą alternatywą dla mieszkańców regionu w porównaniu z jazdą samochodem. W Niemczech natomiast samoloty naszego właściciela służą do dowiezienia pasażerów do większych lotnisk - dodaje Synowiec. Jego zdaniem w Masłowie mogłyby lądować np. ATR-42 mogące pomieścić po 46-48 pasażerów. - Takie samoloty latają np. do Galway w Irlandii - tłumaczy.

Kiedy pierwsze samoloty OLT Express mogłyby lądować i startować w Masłowie? - Jeżeli zostaną spełnione wymogi techniczne, to nawet w tym roku. Ale potrzebne jest oświetlenie i system nawigacyjny - odpowiada Synowiec.

- Jeżeli dostaniemy list intencyjny, na pewno bardzo dokładnie go przeanalizujemy. To faktycznie może być szansa na zrobienie pierwszego kroku. Tak czy inaczej potrzebna jest modernizacja oświetlenia i budowa systemu nawigacyjnego, ale terminów na razie nie jestem w stanie wskazać. Skłaniałbym się też do wydłużenia pasa, bo to znacznie podniosłoby atrakcyjność również wobec innych przewoźników - komentuje Jan Maćkowiak, wicemarszałek województwa świętokrzyskiego, które ma 70 proc. udziałów w spółce Lotnisko Kielce.

To nie koniec dobrych wiadomości z Masłowa. Lada dzień rozpocznie się budowa drugiego prywatnego hangaru. - Wybudują go dwie firmy, z Ostrowca i Końskich, których właściciele chcą tu trzymać swoje samoloty. Podpisaliśmy też list intencyjny z kolejnymi, które chcą wejść na lotnisko,m.in. Kolporter. Poza tym jedna z warszawskich firm, wspólnie z kapitałem duńskim, zamierza uruchomić w Kielcach bazę obsługi samolotów biznesowych - wylicza Erdowski.

wg gazeta.pl
STOL-port szansą na tanie skomunikowanie miasta z krajem
Od jakiegoś czasu na świecie rozwija się kategoria STOL-portów, małych portów lokalnych, które często, choć nie zawsze, są subwencjonowane, choć są też przypadki portów bardzo rentownych. Celem powstania tychże portów jest zwykle poprawa dostępności regionu. Koszty budowy i obsługi tych portów są nieporównywalnie mniejsze (1/20 kosztów typowego portu regionalnego), zaś podstawowy cel- poprawa dostępności komunikacyjnej, może być osiągnięty koszem niebagatelnie mniejszym dla podatnika.
Fot. Samolot pasażerski Bombardier Dash-8, standard klasy STOL operujący loty rozkładowe na lotniskach o długości pasa 800- 910 metrów. Cc wikimedia

Fot. Lotniska w Polsce, cc wikipedia

Porty te są w stanie obsługiwać loty tylko samolotów klasy STOL, short take-off and landing, samolotów o krótkiej drodze lądowania i startu. W USA istnieje około 80 portów lotniczych tej kategorii. Krajem który w całości oparł lotnictwo lokalne i regionalne na stolportach jest Norwegia. W latach 1965 do 1987 zbudowano ok. 30 stolportów celem obsługi odległych miejscowości. Norweskie stolporty mają pasy o długości zwykle 800 metrów.
W Polsce nie wykształciła się kategoria stol-portów obsługujących ruch pasażerski. Poza kilkoma potencjalnie rentownymi wyjątkami, wymagałyby one rządowych dotacji w ramach wykonywania usług służby publicznej. System taki działa w Norwegii, rząd poprzez system przetargów na wykonywanie przewozów lotniczych do najmniejszych portów wspiera dostępność komunikacyjną odległych obszarów. Połowa oferty takich norweskich linii regionalnych jak Wideroe to loty do małych portów.
Trasy lotnicze wspierane w ramach służby publicznej w Europie to m.in. Dublin do Knock, Galway, Kerry, Sligo, Donegal oraz City of Derry, trasy między Włochami a Sardinią, połączenia między wyspą Korsyką a Francją, niektóre trasy krajowe Norwegii, Szwecji, Finlandii, a w Wielkiej Brytanii- trasy w rejony górskie Szkocji i na wyspy. W Polsce można by rozważyć wsparcie przez rząd lub samorządy poniektórych tras. Dotowane są na przykład loty na trasie Zielona Góra- Warszawa. Często loty dotowane z funduszy publicznych na bliskie dystanse nie dają pożądanych rezultatów. W przypadku Zamościa możliwe jest uruchamianie lotów do Warszawy jako całorocznego połączenia, natomiast sezonowe połączenie mogłoby funkcjonować np. na trasie do Gdańska czy Wrocławia.
Dopłaty do połączeń w ruchu regionalnym
Zarząd województwa kujawsko-pomorskiego dopłacał do  linii lotniczej, która zechce przez trzy lata promować region. Na trasach z Bydgoszczy oczywiście. Kontrakt ma być zawarty na okres od 1 grudnia 2013 roku, do 29 marca 2014 roku. Wcześniej na pokładzie swoich samolotów region promował LOT za ok. 12 mln zł. Warunki stawiane potencjalnym chętnym sprawiają, że praktycznie tylko ten przewoźnik  mógłby takie połączenia realizować.
Zarząd województwa kujawsko-pomorskiego nie jest jedynym, który stara się  zlecać przewoźnikom reklamowanie regionu. Lubuskie dopłaca do lotów do Warszawy i do Gdańska. Tak naprawdę chodzi jednak o wsparcie rozwoju lokalnego lotniska, ściągnięcie pasażerów, co może przełożyć się na wzrost turystyki i dalej na wzrost przychodów do kasy województwa. Czy ta polityka przynosi efekty?
– Żaden samorząd nie pokusił się o sporządzenie dokładnej analizy kosztów i przychodów, nie ma więc danych – mówi Sebastian Gościniarek, partner w firmie doradczej BBSG. – W wielu wypadkach takie rozwiązanie zapewne jest korzystne dla regionu, w innych pieniądze można by wydać w lepszy sposób.
Przewoźnicy reklamują region
Zarząd województwa kujawsko-pomorskiego chce, by region był promowany na trasach z Bydgoszczy do portu lotniczego, który rocznie obsługuje co najmniej 8 mln podróżnych. Rejsy mają odbywać się co najmniej 18 razy w tygodniu, samolotami mogącymi wziąć na pokład co najmniej 30 osób.
To nie koniec wymagań. Jak wynika z warunków przetargu, pasażerowie tych samolotów będą mieć możliwość przesiadania się w tym porcie na loty w kolejnych 10 kierunkach i to bez dodatkowej odprawy osobistej i bagażowej.
Na początku marca 2012  roku kolejną już umowę na promocję regionu na pokładzie samolotów podpisał zarząd województwa lubuskiego. Do końca 2015 roku na jej podstawie będą między Zieloną Górą a Warszawą kursować samoloty linii SprintAir. Wartość  prawie trzyletniego kontraktu to 27,5 mln zł.
Zarząd województwa lubuskiego podczas wakacji zapewnił także połączenie z Gdańskiem. Zapłaci SprintAir ok. 781 tys. zł za reklamowanie regionu na trasach z Zielonej Góry do Gdańska w okresie od 3 marca do 30 września tego roku.


Jedynym czynnym stolportem był port lotniczy w Łodzi- Lublinku w okresie przed przedłużeniem drogi startowej. Oferował połączenia zagranicznych i polskich linii wykorzystujących mniejsze samoloty i był zorientowany pod ruch biznesowy. Rocznie obsługiwano 6-7 tys. pasażerów. Tymczasem Wielka Brytania jest krajem sprawnie funkcjonujących stol-portów, spośród których największy, Londyn- City Airport obsłużył 3,2 mln pasażerów w 2008 roku.
W Polsce istnieje cała sieć portów lotniczych mogąca być ożywiona w taki sposób. Stolport miał powstać w Kielcach-Masłowie. Nieczynne są pasy startowe w Legnicy, Białymstoku, Krośnie, z powodu złego stanu nawierzchni.
Fot. Port lotniczy Lubin, cc wikipedia

Modernizacja lotniska za 10 mln PLN

Lotniskiem mogącym oferować połączenia krajowe jest rozbudowany port Zamość. Na jego modernizację środki wydali członkowie aeroklubu. Możliwe jest wydłużenie pasa podczas odbudowy zniszczonego pasa startowego w kierunku zachodnim oraz w kierunku wschodnim. W przyszłości możliwa jest modernizacja oświetlenia oraz montaż urządzeń nawigacyjnych kosztem ok. 10 mln PLN, celem obsługi połączeń pasażerskich. Nowozmodernizowany port lotniczy Zamość mógłby mieć pas o długości np. 1300- 1440 metrów, co umożliwi przyjmowanie lotów rozkładowych samolotami klasy STOL. Z Zamościa mały, np. 18- miejscowy samolot klasy STOL dowoziłby pasażerów na przesiadki do hubów (portów przesiadkowych). Loty te musiałyby być subwencjonowane przez władze publiczne, wzorem np. władz woj. Lubuskiego dofinansowujących loty samolotami typu STOL do portu lotniczego Zielona Góra- Babimost. Te same linie mogłyby włączyć Zamość do swojej siatki połączeń.
Na przeszkodzie rozwoju kategorii mniejszych portów lotniczych w Polsce stoi prawo. Obecnie rząd stawia takie same wymagania wobec portu warszawskiego, jak i portów lokalnych. W ramach pracy zespołu d/s mniejszych lotnisk powołanego w 2006 roku pojawiały się propozycje by właściciele małych lotnisk nie musieli m.in. wyposażać portu w drogi i skomplikowany sprzęt rentgenowski do skanowania bagażu, ale mogli sprawdzać go "ręcznie lub innymi, tańszymi metodami" (cytat za "Rzeczpospolita", 24.IV.2006). Te zmiany wprowadzono, tworząc kategorię lotnisk o organiczonej certyfikacji. Dla przykładu, port lotniczy w Mielcu uzyskał dopuszczenie do obsługi 10 tys. pasażerów rocznie jako lotnisko o ograniczonej certyfikacji.
Rozwój ograniczały dziwne przepisy na temat struktury własnościowej portów, wymagano np. by pakiet kontrolny w spółkach zarządzających lotniskami mógł należeć jedynie do spółki z kapitałem polskim. Postulowano dopuszczenie przedsiębiorstw z Unii Europejskiej. Obiecywano także likwidację konieczności ubiegania się o zezwolenie na zarządzanie lotniskiem użytku publicznego, z którego korzystają przewoźnicy lotniczy (osoby prywatne i linie lotnicze). Brak było też wsparcia dla przewoźników lotniczych operujących na pożądanych ze społecznego punktu widzenia trasach (np. do dwóch portów w Bieszczady).
Konieczna jest zmiana polityki rządu i władz regionalnych w tym zakresie. Poprawa dostępności komunikacyjnej kraju wymaga często jedynie mniejszych nakładów finansowych, wymaga zmiany polityki infrastrukturalnej na rzecz np. wsparcia wykluczonych komunikacyjnie regionów, często mających zniszczoną, porzuconą infrastrukturę transportową. Stol-porty mogą funkcjonować na rynku jedynie okresowo, do czasu poprawy dostępności regionów np. za pomocą kolei czy dróg samochodowych. Niemniej, ta kategoria lotnisk winna być dostrzeżona przez władze publiczne, a istniejąca infrastruktura- wykorzystana.
Biznes lotniskowy w Zamościu? Czemu nie?
Jest nieprawdą że Zamość nie posiada zdatnych do użytku portów lotniczych. W mojej opinii raczej nie wykorzystują dostępnej infrastruktury. Koło Zamościa funkcjonuje zapomniany port lotniczy. Notabene, jedyny w miarę sprawny w tej części kraju. Proponuję zainstalować na nim system podejścia precyzyjnego APV-I, dodać ogrodzenie, kontenery mogące pomieścić pomieszczenia odpraw, i spróbować uruchomić ten port jako publiczne lotnisko General Aviation. Obecnie brak choćby najprostszego i najtańszego, a skutecznego systemu APV-I, który umożliwia lądowanie nawet rozkładowych samolotów i śmigłowców w warunkach ograniczonej widocznościNależy się skontaktować z zarządcą portu lotniczego w Mielcu, gdzie to urządzenie zainstalowano. Wówczas można przyjmować w bezpieczny sposób loty np. czarterowe.

W dalszej kolejności należy zbudować pas startowy o długości co najmniej 1350 metrów, dokupić wyposażenie i sprawdzić czy będą chętni przewoźnicy do zaoferowania rozkładowych lotów krajowych samolotami klasy STOL.
 Nie trzeba wiele aby taki portu uruchomić- proponuję powołać do tego celu osobną spółkę, bo niespotykanym jest prowadzenie takich prac w ramach innych przedsięwzięć. Tymczasem brak choćby najprostszego i najtańszego, a skutecznego systemu APV-I, który umożliwia lądowanie nawet rozkładowych samolotów i śmigłowców w warunkach ograniczonej widoczności. Wówczas można przyjmować w bezpieczny sposób regularne loty czarterowe.
Przykładów portów prowadzonych przez grupy przedsiębiorców posiadających ośrodki wypoczynkowe jest wiele, chociażby port lotniczy Heringsdorf na wyspie Uznam. Sądzę że przedsiębiorcy mogą odnieść sukces sprzedając klientom hoteli z okolicy dobrze przygotowane takie oferty jak ta:
"(...) Na tym tle najlepiej radzi sobie niepozorne lotnisko Heringsdorf, które działa głównie w sezonie. W tym roku obsługuje loty do: Bremy, Kolonii/Bonn, Düsseldorfu, Dortmundu, Frankfurtu nad Menem, Stuttgartu, Monachium i Zurichu.
- Sukces tego lotniska wynika z odwrócenia zasad funkcjonowania biznesu - tłumaczy Warszycki. - Tam skrzyknęli się właściciele hoteli na Uznamie. Którzy zapewniają bazę turystyczną i noclegową. Samo lotnisko nie sprzedaje biletów na przeloty. Można je za to zamówić przy okazji bookowania miejsc w hotelach. Kupić można pakiet: pobyt z przelotem."
część z artykułu o lotniskach w Meklemburgii-Pomorze Przednie,
Idea Stol-portu szansą dla lotniska pod Zamościem
 
Od jakiegoś czasu na świecie rozwija się kategoria STOL-portów, małych portów lokalnych, które często, choć nie zawsze, są subwencjonowane, choć są też przypadki portów bardzo rentownych. Celem powstania tychże portów jest zwykle poprawa dostępności regionu. Koszty budowy i obsługi tych portów są nieporównywalnie mniejsze (1/20 kosztów typowego portu regionalnego), zaś podstawowy cel- poprawa dostępności komunikacyjnej, może być osiągnięty koszem niebagatelnie mniejszym dla podatnika.
Z taką infrastrukturą port może obsługiwać loty krajowe!
Długość drogi startowej po odbudowie musi być wystarczająca by mogły tutaj zawijać samoloty klasy STOL (krótkiego startu i lądowania)- czyli większość floty samolotów na trasach krajowych. Port lotniczy w Londynie- City (Wielka Brytania) ma 1500 metrów długości pasa startowego, a obsługuje wiele relacji krajowych w Anglii oraz ok. 30- 40 relacji międzynarodowych.
Dlaczego ożywiać port w Zamościu
Jaki jest sens ożywiać ten port lotniczy? W regionie gdzie ogromnym problemem jest jego niska dostępność komunikacyjna oraz oddalenie od innych regionów Europy, port lotniczy jest oknem na świat. Poprawia dostępność komunikacyjną, pozwala bezproblemowo i szybko dotrzeć z jednego krańca kraju na drugi.
Port lotniczy winien stać się lotniskiem sportowo-cywilnym. Obsługiwałby krajowy regularny ruch pasażerski realizowany krótkimi samolotami klasy STOL, dla których długość pasa startowego po jego rozbudowie do długości 1350 metrów byłaby wystarczająca. Prawdopodobnie realizowane byłyby połączenia z Warszawą, na które popyt jest największy.
Co potrzeba aby uruchomić tutaj regionalny port lotniczy? Konieczny jest niewielki budynek pełniący funkcję terminalu, urządzenia naprowadzające typu radiolatarnia (koszt. ok. 100 tys. PLN), system DVOR/ DME, oraz systemy oświetlenia i bezpieczeństwa. W zależności od zakresu prac koszty mogą wynieść od 1 mln PLN do nawet kilkunastu mln PLN w przypadku chęci posiadania portu bardzo dobrze wyposażonego. Niemniej po zakończeniu tych prac region będzie dysponował lotniskiem w miejscu gdzie jest ono potrzebne, zarówno turystom jak i mieszkańcom regionu.
Adam Fularz

Port lotniczy Zamość wg dlapilota.pl.fot. T. Kowal.
Przykłady ożywionych lotnisk
Przykładem takiego portu regionalnego jest port lotniczy w Heringsdorf koło Świnoujścia, na wyspie Uznam.

http://www.flughafen-heringsdorf.de/ (strona po polsku)
 
Aby pokazać że możliwe jest ożywienie portu o charakterze turystycznym poprzez ruch sezonowy, jako przykład podaję inne lotnisko w Sarmellek nad Balatonem:
 Jak ożywić ten port lotniczy?
Dziwi, że region ten, mając na swoim terenie dawne lotnisko o wymiarach ok. 1500 metrów pozwalających przyjmować regularny ruch samolotów pasażerskich, nie stara się walczyć o ożywienie tego lotniska. Jestem tym zaskoczony, ponieważ ten region jest tak odległy od reszty kraju, że gdybym to ja zarządzał infrastrukturą transportową tego regionu, uruchomienie nieczynnego dziś lotniska byłoby absolutnym priorytetem w rozwoju regionu.
Lotnisko w Zamościu, od wielu lat nieużywane osbługiwałoby regularne loty krajowe małymi samolotami (na przykład 18-miejscowe Jet Streamy, które obsługiwały połączenia LOT-u do Bydgoszczy, lub samoloty typu ATR po jego przebudowie). Uważam że to lotnisko zdecydowanie ma szanse na rynku krajowym, i jest na nie popyt, zwłaszcza ze najbliższy port odległy jest o kilkadziesiąt km, i ma on częste połączenia z Warszawą.

W Zielonej Górze dzięki wysiłkowi lokalnych władz udaje się powoli ożywić tamtejsze lotnisko położone 34 km od centrum miasta i od 28 listopada 2005 wykonywane są loty do Warszawy (przewoźnik: wcześniej Jet Air a obecnie Sprintair). Jeśli pojawi się jakiś przewoźnik chętny uruchomić loty, lub miejscowe władze zdecydują się wzorem władz woj. Lubuskiego pozyskać linie lotnicze drogą subwencji celem wznowienia regularnego ruchu na lotnisku, lotnisko może oferować regularne połączenia. Wzorem Zielonej Góry, uruchomić by można połączenie krajowe niewielkimi samolotami mieszczącymi się na tym pasie (w Zielonej Górze pozyskano przewoźnika Jet Air, który wykorzystał małe, 18-miejscowe samoloty).
Powinna także zostać powołana spółka zarządzająca przyszłym portem- to bez wątpienia pierwszy krok. Port lotniczy daje dla regionu sporo korzyści. Ponadto niewielkie kilkunastomiejscowe samoloty, jakie teraz wprowadza do użytku wielu przewoźników lotniczych, sprawia że wprowadzenie takich połączeń do Zamościa jest realne.

Nowy Port Lotniczy Zamość, ze względu na swój krótki pas startowy, należałby do kategorii lotnisk miejskich (tzw. City Airport) lub małych regionalnych, która pojawiła się na świecie ok. 10 lat temu. Lotnisko to przyjmowałby loty krajowe wykonywane niewielkimi samolotami (z ATR-ami włącznie) oraz niektóre loty międzynarodowe wykonywane mniejszymi maszynami i zorientowane byłoby pod obsługę ruchu regionalnego i turystycznego. Uważam, że powstanie tego typu portu lotniczego jest kluczowe dla dalszego rozwoju Zamościa jako miasta o rosnącym znaczeniu gospodarczym.

O kategorii miejskich i regionalnych portów lotniczych możnaby sporo napisać. Jak podają dane spółki ‘Port Lotniczy Łódź Lublinek’, te położone blisko lub wręcz w centrum miast porty przeżywają w tej chwili dynamiczny rozwój, tak jak lotnisko London City Airport -położone w centrum Londynu, posiadające pas startowy o dł. 1508 metrów- obsługuje rocznie ok. kilka mln pasażerów. Koncepcji tej sprzyja rozwijająca się dynamicznie nowa generacja samolotów średniego zasięgu, zabierających na pokład do 70 pasażerów, operujących z krótkich pasów startowych i spełniających ostre kryteria przepisów, dotyczących ochrony środowiska. Są to samoloty kategorii STOL (short take off and landing): ATR42, rodzina samolotów BAe-146 i Avro RJ, BAe Jetstream 41, DHC-6 Twin Otter, DHC Dash 7, DHC Dash 8Q, Dorniery 228 i 328, Fokkery 50 i 70, Saaby 340 i 2000 oraz Shorts 360-300 i inne. Lotniska takie mają zdecydowanie regionalny charakter.

Obecnie polskie lotnictwo, po obaleniu duopoli na rynku poprzez jego otwarcie, gwałtownie się rozwija i będzie się rozwijać.  Jak na razie ruch lotniczy rośnie i możliwe że za przy dobrej ofercie pojawi się popyt na regionalne przeloty lotnicze także w tym regionie. Uważam że ten region, tak trudno dostępy komunikacyjnie z reszty Europy, winien starać się rozwijać turystykę lotniczą i powinien ocalić od zapomnienia i zniszczenia swe porty lotnicze i wykorzystywać dostępną infrastrukturę. Państwa region mógłby mieć taki port niewielkim kosztem, i po prostu produktywnie wykorzystać tą infrastrukturę która ma w pobliżu.

Wszystko to sprawia, że reaktywacja portu, głównie dla ruchu turystycznego i regionalnego, jest ekonomicznie możliwa. Posiada już on bowiem potrzebną podstawową i najdroższą infrastrukturę- pas startowy oraz drogi kołowania, które nie powinny się marnować.

Mam nadzieję iż uważnie rozważą Państwo moją propozycję, wydaną z pozycji ekonomisty zajmującego się ekonomiką wykorzystania infrastruktury transportowej, i przystąpią Państwo do działań mających na celu szybkie ożywienie tego portu.

Mały port - duża korzyść
źródło: Puls Biznesu, 2004-11-05
Regiony. Reaktywacja niewielkich lotnisk może przyczynić się do rozwoju lokalnej gospodarki.
 Małe lotniska w Polsce są zaniedbane, a na Zachodzie tętnią życiem. Znaleźli się jednak odważni, którzy chcą i pod tym względem upodobnić nasz kraj do Unii.
 Wegług danych Krajowego Towarzystwa Lotniczego (AOPA Polska), w Polsce istnieją 234 lotniska i lądowiska. Tymczasem do państwowego rejestru lotnisk cywilnych wpisanych zostało tylko 18 takich obiektów. Faktem jest, że większość spośród skatalogowanych przez AOPA obiektów, to lotniska od dawna nie działające.
 W 4,5-milionowej Norwegii nawet licząca 2 tys. mieszkańców Alta ma swoje lotnisko, nie mówiąc już o większych miastach. W Niemczech działają 502 lotniska, we Francji - 460, w Anglii - 390, a w Stanach Zjednoczonych - 19,5 tys. Tymczasem w Polsce regularny ruch lotniczy tak naprawdę może obsługiwać 12 lotnisk. Jednak w różnych częściach kraju powstają inicjatywy reaktywacji zapomnianych lotnisk.
 (...)
  Marlena Gałczyńska

Mały port planowany był od kilkunastu lat

Na początku 2015 roku w Mokrem na nowym, betonowym pasie będą mogły lądować taksówki powietrzne i samoloty turystyczne.
Trzy samorządy wystąpiły o nieodpłatne przekazanie nieruchomości - to formalna droga do rozpoczęcia inwestycji. Jolanta Szołno-Koguc, wojewoda lubelska, w październiku przychyliła się do propozycji przekazania trzem samorządom lotniska w Mokrem. W wysłanej teraz dokumentacji są podane konkretne terminy realizacji inwestycji. Starostowo Powiatowe w Zamościu, Gmina Zamość i Miasto Zamość powołały zespół roboczy odpowiedzialny za organizację spółki, która ma za kilka miesięcy zarządzać majątkiem lotniska w Mokrem. Jak wynika z trójstronnych uzgodnień, w ciągu 15 miesięcy będzie opracowana dokumentacja techniczna, a maksymalnie w dwa lata zakończony proces budowy betonowego pasa startowego z infrastrukturą.


To w czyje ręce trafi lotnisko w podzamojskim Mokrem jest na razie niewiadomą. Teren należy do Skarbu Państwa. Stąd też decydentem w sprawie jest wojewoda: - Termin składania wniosków w tej sprawie mija końcem sierpnia – informuje Kamil Smerdel, rzecznik wojewody – Decyzji można spodziewać się we wrześniu.
Do tej pory terenem zarządzał Aeroklub Ziemi Zamojskiej. Ten w dużej mierze finansuje odbywająca się tu coniedzielna giełda. Tyle, że we wrześniu Aeroklubowi wygasa umowa dzierżawy gruntu. Stąd też wniosek do wojewody o jej przedłużenie a z drugiej strony deklaracje o planach budowy pasa startowego: - AZZ jest zainteresowany budową pasa startowego, który będzie stanowić okno na świat dla całego regionu – mówił na poniedziałkowej sesji Rady Miejskiej Adam Bielak, prezes AZZ.
W te deklaracje nie wierzy jednak prezydent, Marcin Zamoyski: - Im nie jest potrzebny betonowy pas startowy tylko trawa, by móc udostępniać teren pod giełdę. Ona przynosi ogromne dochody i Aeroklub z niej nie zrezygnuje. A pas startowy nie może funkcjonować obok giełdy – stwierdza prezydent.
Zamoyski nie jest zadowolony z planów AZZ, bo miasto też jest zainteresowane lotniskiem. Głównie dlatego, by zamknąć giełdę, która – w opinii prezydenta - jest zbyt silną konkurencją dla Zamościa i wykańcza miejskich handlarzy. Prezydent wspólnie ze starostwem i gminą wystąpił do wojewody o przekazanie samorządom gruntu. Plany co do terenu są już bardzo skonkretyzowane: - Zakładamy spółkę, która zarządza lotniskiem i zamykamy giełdę a następnie budujemy pas startowy – mówi prezydent.
Betonowy pas jest dla miasta ważny z dwóch powodów: po pierwsze ułatwia komunikację a po drugie jest niezbędny do realizacji innych planów. Chodzi o fabrykę samolotów dwusilnikowych, która miała by stanąć na lotnisku: - Pieniądze na ten cel są już zabezpieczone. Samoloty zbudujemy na pewno. Mam tylko nadzieję, że w Zamościu – mówi Przemysław Panas, właściciel firmy Panas Transport, która wybuduje fabrykę jeśli miasto przejmie teren Mokrego i wybuduje pas startowy.
Mały port w Zamościu

Lotnisko w Mokrem
- Nie oddamy lotniska w ręce prywatne. To my będziemy decydować kto i dlaczego ląduje. Na zachodzie jest dużo małych lotnisk. Nie bójmy się tego – przekonywał radnych do swoich planów prezydent Marcin Zamoyski podczas poniedziałkowej sesji Rady Miejskiej w Zamościu.
Przekonywał i przekonał – rajcy przyjęli uchwałę o woli utworzenia spółki przez miasto, gminę i powiat. Czemu ma służyć nowy samorządowy twór i co ma do lotniska? Włodarze miasta, gminy i powiatu chcą przejąć dzierżawiony przez Aeroklub Zamojski teren lotniska w Mokrem, by móc wspólnymi siłami wybudować tu betonowy pas startowy i wpuścić na grunt inwestora - spółkę AT-P Aviaton, która deklaruje, że postawi tu fabrykę małych, prototypowych samolotów dwusilnikowych AT6.
O tym czy samorządy przejmą grunt ma zadecydować wojewoda lubelska. Na razie oficjalnej zgody nie ma: – Ta, zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, zostanie wydana, gdy samorządy przedstawią nam koncepcję zagospodarowania terenu - tłumaczy Kamil Smerdel, rzecznik wojewody lubelskiej.
Zgody nie ma, ale są sygnały, że będzie: - Wojewoda poinformowała nas w niedawno, że przychylnie ustosunkowuje się do propozycji nieodpłatnego przekazania lotniska samorządom – mówi – Tego typu deklaracja daje nam podstawy do podjęcia konkretnych kroków i w efekcie, przedstawienia oczekiwanej przez wojewodę koncepcji.
Pierwszym z kroków była właśnie poniedziałkowa uchwała.
Przed jej przyjęciem przestrzegał w Ratuszu Adam Bielak, prezes Aeroklubu Ziemi Zamojskiej: - Skąd samorządy wezmą finanse na budowę i utrzymanie pasa startowego? - pytał – Fabryka samolotów, pas startowy… komu ma to służyć? Zdecydujecie się na taki mglisty eksperyment? Zależy Wam na Aeroklubie?
Bielak podkreślał, że w przypadku przejęcia lotniska przez samorządy AZZ nie utrzyma się jedynie z działalności statutowej i być może będzie musiał się przenieść w inne miejsce.
Z czego poza działalnością statutową utrzymuje się AZZ? Z coniedzielnej giełdy, która odbywa się na lotnisku. Ta nie od dziś jest przedmiotem sporów. Jednym, jak Aeroklub, przynosi zyski a dla innych, czyli handlarzy z Zamościa stanowi konkurencję z którą sobie nie radzą. Dlatego Marcinowi Zamoyskiemu zależy na zamknięciu giełdy. Aeroklubowi wręcz odwrotnie. Mimo tej zasadniczej różnicy prezydent przekonywał AZZ, by… się nie obrażał:
- Nie wyobrażam sobie, by ktoś inny niż Aeroklub mógł zarządzać lotniskiem. Może też wejść z nami w spółkę. Będziecie się na nas obrażać? – pytał w poniedziałek Zamoyski.
Po przyjęciu uchwały przez radnych, przedstawiciele AZZ wyszli z sali obrad. Jeśli po utworzeniu spółki, wojewoda przekaże lotnisko samorządom, te będą miały trzy lata na wybudowanie pasa startowego.
Spółkę AT-P Aviaton, która ma wybudować fabrykę samolotów założył konstruktor Tomasz Antoniewski i dobrze znany w regionie właściciel firmy transportowej, Przemysław Panas. Firma pozyskała już 7 mln z funduszy unijnych na budowę prototypu samolotu. Jak zapewniają obaj prezesi, samolot powstanie - pytanie tylko czy w Zamościu? To zależy od powodzenia samorządowych planów.


Z prasy 
Stad też kolejna uchwała jaka Rada Gminy podjęła w dniu 31 października nr XXV/241/12. Rada wyraziła w uchwale wolę podjęcia przez Gminę wspólnie z Powiatem Zamojskim i Miastem Zamość działań na rzecz powołania spółki pod nazwą „Port Lotniczy ZAMOŚĆ- MOKRE” sp.z.o.o.”. Taką samą uchwałę podjęła Rada Miejska Zamościa i tak jak powyżej czekamy na uchwałę Rady Powiatu. Zadaniem Spółki byłoby wybudowanie pasa startowego oraz gospodarowanie nieruchomością. Z upływem lat pewnie powstałoby całe zaplecze lotniskowe. W Spółce po 1/3 udziałów miałyby trzy Samorządy. Udziały mogłyby być zbywalne ale tylko do poziomu 49%. Samorządy zachowają pakiet kontrolny udziałów – 51%. Będzie on mógł być zbywalny wyłącznie pomiędzy Samorządami. Budowa betonowego pasa startowego i zaplecza lotniskowego to jeden cel. Drugim, na którym szczególnie zależy Samorządowi Gminy Zamość, jest zagospodarowanie części nieruchomości położonej wzdłuż drogi powiatowej, począwszy od przejazdu kolejowego. Plan zagospodarowania przestrzennego jaki Gmina Zamość opracowała przewiduje tutaj lokalizację przedsięwzięć związanych z lotnictwem – stacja CPN, hotele, obiekty szkoleniowe, obiekty do prowadzenia działalności gospodarczej związanej z lotnictwem. Są już dzisiaj pomysły i zainteresowanie.  Cały czas pamiętamy o tym, że partnerami Samorządów w realizacji przedsięwzięcia powinny być Aeroklub Ziemi Zamojskiej i Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Zamościu. Betonowym pasem startowym zainteresowania jest także Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Chełmie. Odrębnym tematem jest funkcjonująca obecnie na „lotnisku” giełda samochodowa i towarowa. Uważam, że istnieje możliwość pogodzenia przeznaczenia lotniskowego nieruchomości i prowadzenia giełdy. Oczywiście prowadziłaby ją Spółka. Trzeba by jednak wyznaczyć inne miejsce niż obecnie i inaczej to wszystko urządzić. Dzisiaj jest dobra wola trzech Samorządów do ścisłej współpracy w realizacji opisanego powyżej celu. Uważam, że jest szansa aby w przyszłym roku powołać Spółkę i opracować dokumentację techniczną budowy lotniska. Dalsza część realizacji w latach kolejnych. Zamojszczyźnie jest potrzebne małe lotnisko bo na drogi ekspresowe nie mamy co liczyć. Musimy otworzyć się na Polskę i Europę, gdyż inaczej będziemy wciąż tylko narzekać.
Pozdrawiam
Ryszard Gliwiński
Port Lotniczy Zamość – Mokre     
Rada Miasta Zamość opowiedziała się za przejęciem przez lokalne samorządy terenów lotniska w podzamojskim Mokrem. Planowane przedsięwzięcie poparli też radni gminy Zamość 
Nad uchwałą w sprawie akceptacji projektu powołania przez prezydenta Zamościa, wójta gminy Zamość oraz starostę powiatu zamojskiego spółki pod nazwą „ Port Lotniczy Zamość – Mokre”, miejscy radni debatowali 29 października. Dyskutowali też nad drugą uchwałą, w której znalazł się zapis upoważniający prezydenta Marcina Zamoyskiego do wystąpienia do wojewody lubelskiego z wnioskiem o dokonanie darowizny terenów lotniska na rzecz trzech samorządów. Dyskusję na ten temat poprzedziło wystąpienie Adama Bielaka, prezesa Areoklubu Ziemi Zamojskiej. Prezes wyraził swoje obawy, co do przyszłości stowarzyszenia (obecnie AZZ jest dzierżawcą terenów). Pytał, komu po zmianach służyć będzie lotnisko, kto będzie je utrzymywał i dlaczego areoklubu nie bierze się pod uwagę jako lidera w planowanym przedsięwzięciu. Samą inwestycję, do której przygotowują się samorządowcy nazwał „mgliście określonym eksperymentem”. Na koniec swojego wystąpienia dodał, że stowarzyszenie skłonne jest wybudować za własne pieniądze betonowy pas startowy, bądź dołożyć się do tej inwestycji. 
– W imieniu zarządu aeroklubu deklaruję współpracę z lokalnymi samorządami w zakresie wykorzystania i zagospodarowania terenu lotniska – powiedział Bielak. 
Sporo wątpliwości miał też radny Wiesław Nowakowski. 
– Z jednej strony oszczędzamy, tniemy koszty gdzie tylko się da. Z drugiej planujemy coś, co chyba do tanich inwestycji nie należy. Zresztą nawet nie wiemy ile pieniędzy pochłonie budowa pasa startowego i na jakiej zasadzie będzie korzystał z gruntów inwestor, który jak wiemy, zmierza postawić tam fabrykę małych samolotów. Nie mamy żadnego biznes planu. Czy aby podołamy temu zadaniu? – zastanawiał się radny. 
Na pytania zarówno radnego, jak szefa aeroklubu, odpowiadał prezydent Marcin Zamoyski. Przekonywał, że nikt nie zmierza „wyrzucać” AZZ z terenów lotniska, i że po powołaniu spółki stowarzyszenie będzie mogło dalej realizować swoją działalność statutową, a nawet, jeśli zechce, także zarządzać lotniskiem. 
– Nie jesteśmy przeciwko aeroklubowi i nigdy nie byliśmy – przekonywał prezydent. 
Nie omieszkał jednak wspomnieć, że giełda handlowa, którą obecnie prowadzi areoklub, i z której czerpie pokaźne zyski, po wybudowaniu pasa startowego zniknie. 
– Niewykluczone, że przez jakiś czas, dopóki nie zostanie zrealizowana ta inwestycja, targowiskiem w Mokrem będzie zarządzała samorządowa spółka. Pozyskane w ten sposób pieniądze zasilą jej konto – mówił Marcin Zamoyski. Prezydent tłumaczył też, że inwestor (firma „AT-P Aviation” Antoniewski & Panas) zainteresowany budową w Mokrem fabryki małych samolotów, wcześniej kupi od samorządowej spółki teren, ok. 8 – 9 hektarów. 
– Także Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Zamościu skora jest nabyć kawałek gruntu i postawić tam halę szkoleniową z myślą o studentach kierunków technicznych. Takie mamy deklaracje władz uczelni – opowiadał Marcin Zamoyski. 
Na koniec dodał, że budowa pasa startowego będzie możliwa najwcześniej w 2014 roku. Obie uchwały przeszły zdecydowaną większością głosów. 
Za powołaniem spółki „Port Lotniczy Zamość – Mokre” i przejęciem terenów lotniska przez samorządy, opowiedzieli się też radni gminy Zamość. Tak zdecydowali podczas sesji, 31 października. 
Zanim samorządy wystąpią do wojewody lubelskiego, Jolanty Szołno-Koguc, z wnioskiem o darowiznę gruntów (jest wstępna zgoda) podobne uchwały będą musieli podjąć radni powiatu zamojskiego. Tym tematem zajmą się na najbliższej sesji, planowanej pod koniec listopada.
Więcej informacji na stronie Kroniki Tygodnia
roztocze.net
Plany spółki "Port lotniczy Zamość- Mokre" sp. z o.o.
Medi awielokrotnie pisały o pomyśle na Mokre, jaki lansowały w 2012 r. trzy samorządy: miasto i gmina Zamość oraz zamojskie starostwo. Wówczas deklarowały chęć zawiązania spółki „Port Lotniczy Zamość-Mokre sp. z o.o.”, która miała się podjąć budowy pasa. Samorządy chciały, by wojewoda w formie darowizny przekazał im grunty lotniska, które wniosłyby aportem do spółki. Przegłosowano Uchwałę Nr XXIII/244/2012 Rady Miasta Zamość z dnia 29 października 2012r. w sprawie wyrażenia woli podjęcia działań na rzecz powołania spółki pod nazwą „ Port Lotniczy ZAMOŚĆ-MOKRE ” Sp. z o.o. Trzy samorządy: gmina, miasto i powiat zamojski, wyraziły chęć utworzenia spółki z o.o. Port Lotniczy Zamość Mokre. Miałaby ona odbudować pas startowy i uruchomić port lotniczy.
Wybrał: Adam Fularz, opr. na podst. Wikipedii,  Inst. Ekonomiczny dla Zamojska.eu, 2010-2014